Karpacz i Mały Staw jesienią.
Wrocław – Karpacz – Zapora na Łomnicy – Saneczkowa Góra – Kościół Wang – Świat Kolejek – Kolej linowa na Kopę – Mały Staw – Polana – Karpacz – Wrocław
czas : 2 dni
termin: 9.11.2019 – 10.11.2019
Karpacz i wycieczka nad Mały Staw w listopadowy weekend zaowocowały spektakularnymi widokami i wspaniale spędzonym czasem chociaż spotkaliśmy parę przeszkód. Nie wzięliśmy mianowicie pod uwagę, że to DŁUGI listopadowy weekend…
Dzień 1 | Karpacz – Kościół Wang
Do Karpacza przyjeżdżamy Flixbusem w południe. Zostawiamy bagaże w pensjonacie „Brzozowy Gaj”, w którym udaje nam się zarezerwować wcześniej skromny ale schludny pokój. Ruszamy w miasto.

Idziemy najpierw na Zaporę na Łomnicy a następnie w stronę Saneczkowej Góry, gdzie spacerujemy starym torem saneczkowym. Podziwiamy jesienną, trochę dżdżystą ale kolorową aurę.






Zwiedzamy również przepiękny, drewniany Kościół Wang, zarówno z zewnątrz, jak i wewnątrz. Na prawdę warto bo to wartościowy i wyjątkowy zabytek.






Schodząc w stronę centrum Karpacza zaglądamy do sali zabaw „Świat Kolejek”, gdzie dzieciaki fajnie spędzają czas. Do centrum podjeżdżamy autobusem. Szukamy miejsca na kolację, ale to co się dzieje w lokalach mocno nas zaskakuje… Wszędzie są straszliwe tłumy, kolejki czekających i zupełny brak miejsc. Długi weekend daje pierwsze oznaki. Już prawie mamy się poddać, gdy udaje nam się cudem złapać wolny stolik w sympatycznej Restauracji Wrzosówka, gdzie zjadamy ciepłe, pyszne zupy. Bardzo smaczne jedzenie a także miła obsługa. Uff… z pełnym brzuszkiem można iść spać.
Dzień 2 | kolej linowa – Mały Staw
Po śniadaniu idziemy w stronę kolejki linowej na Kopę. A tu kolejna niespodzianka około weekendowa – kolejka do kolejki ma chyba z kilometr… Chce nam się płakać. Po chwili zastanowienia uznajemy jednak, że stoimy. Jest już za późno na wchodzenie na górę a wydaje się, że kolejka idzie dość szybko. Dość szybko trwa ze 40 minut. Jedziemy!

Na górze oczywiście pogoda już zupełnie inna niż na dole. Jest śnieg, są chmury ale też i przebijające się przez nie ostre słońce, co daje malownicze efekty.


Po chwili zza chmur wyłania się „Dom Śląski” a także pobielone zbocza Śnieżki ze sznurem turystów zmierzających na szczyt.




Skręcamy od razu w stronę „Strzechy Akademickiej”. Łapiemy każdy promień słońca i każdy powiew świeżego, górskiego powietrza.





Pod schroniskiem „Strzecha Akademicka” ludzi milion. Nie wchodzimy nawet, może w Samotni się uda. He, he… W „Samotni” ludzi jeszcze więcej, ale za to widok na kocioł Małego Stawu zapiera dosłownie dech w piersiach.

Zielonkawo – białe zbocza, odbijające się w nieruchomym lustrze wody, oszałamiają swoim pięknem i majestatem. Jesteśmy pod wrażeniem. Nie musimy już jeść ani pić. Idziemy nasycić się pięknem natury!








Powoli żegnamy się z Małym Stawem i idziemy szlakiem niebieskim w stronę Polany. Obserwujemy po drodze ciekawe formacje skalne i zielone porosty.













Na przecięciu szlaków Pod Polaną kierujemy się szlakiem zielonym w kierunku Karpacza. Po dojściu do drogi sprawdzamy słynną anomalię grawitacyjną puszczając butelkę z wodą – rzeczywiście „leci” w drugą stronę! Po zejściu do Karpacza mamy znowu restauracyjną „powtórkę z rozrywki” – wszędzie pełno. Udaje nam się coś przekąsić w barze przy stacji narciarskiej. O 17:20 z przystanku Karpacz Biały Jar wracamy do Wrocławia.
Zobacz całą trasę na stronie mapa turystyczna!
To nasza piąta i ostatnia krajowa wycieczka w 2019 roku. Zobacz nasze wcześniejsze wycieczki po Polsce.
