Karkonosze zimą | NOWAKACJE - podróże na cztery plecaki

Karkonosze zimą

Zimowa, ekstremalna wyprawa.

Karkonosze zimą – ekstremalna wyprawa

Wrocław – Jelenia Góra – Karpacz – Kolej linowa na Kopę – Strzecha Akademicka – Schronisko Samotnia – Jelenia Góra – Wrocław

czas: 2 dni

termin: 16.03.2021 – 17.03.2021

Karkonosze zimą to był szalony pomysł, który chcieliśmy od jakiegoś czasu zrealizować. Odważyliśmy się w końcu pod koniec kalendarzowej zimy, w drugiej połowie marca. Wyrwaliśmy dzieci na dwa dni z pandemicznej nauki zdalnej w środku tygodnia, zarezerwowaliśmy nocleg w schronisku i w drogę!

Dzień 1 | Wrocław – Strzecha Akademicka

Ruszamy pociągiem wcześnie rano. W Jeleniej Górze przesiadamy się do busa. W Karpaczu kierujemy się do stacji kolejki linowej. Tym razem – w przeciwieństwie do listopadowego weekendu – nie ma nikogo 🙂

Przejażdżka kolejką jak zwykle dostarcza wielu emocji i pięknych widoków, ale tym razem w monochromatycznych biało – szarych barwach. Na górze czujemy od razu mocną różnicę w pogodzie – mocno wieje. Wkładamy raczki i stuptuty, owijamy się szczelnie wszystkim co mamy i ruszamy w mleczną biel!

Karkonosze zimą | nowakacje - blog podróżniczy

Łatwo nie jest – buty zapadają się w skrzypiącym puchu, który cały czas pada, do tego trzeba walczyć z wiatrem zacinającym w twarz, ale zimowa aura jest przepiękna! Na około tylko biel, ośnieżone świerki i tyczki wyznaczające szlak.

Dochodzimy do Domu Śląskiego i postanawiamy wstąpić coś zjeść.

Przez chwilę zastanawiamy się czy jednak nie zostać – jest ciepło, miło i przyjemnie. Nocleg mamy zarezerwowany w Odrodzeniu, ale ze względu na warunki decydujemy się skrócić trasę i dojść do Strzechy Akademickiej.

Ruszamy o 14 – wiatr, zamieć i mróz coraz większe… Czujemy się jak zdobywcy nowych szczytów w Himalajach 🙂 To oczywiście tylko namiastka ale pozwala bardzo namacalnie poczuć jak trudna jest walka z naturą. Po godzinie wyglądamy jak zamrożone bałwanki.

O15:30 z szarawej już bieli wyłania się zarys schroniska. Dawno nic aż tak nas nie cieszyło!

Schronisko Strzecha Akademicka | nowakacje - blog podróżniczy

W schronisku Strzecha Akademicka dostajemy ciepłe posiłki i herbatę. Co ciekawe, nikogo nie dziwi nasze przybycie – chyba nie takie rzeczy już tu widzieli. Cały czas są obostrzenia pandemiczne, więc posiłki musimy zjeść w pokoju chociaż jesteśmy jedynymi gośćmi 🙂

Jest bardzo wcześnie ale spędzamy miły wieczór – gramy w gry, śmiejemy się i wspominamy dzisiejsze przygody.

Dzień 2 | Strzecha Akademicka – Wrocław

Wstajemy nieśpiesznie. Za oknem nadal śnieg 🙂

Schronisko Strzecha Akademicka | nowakacje - blog podróżniczy

Po śniadaniu, o 10:30, ruszamy w stronę Schroniska Samotnia, podziwiając jeszcze ośnieżony budynek Strzechy z zewnątrz.

Schronisko Strzecha Akademicka | nowakacje - blog podróżniczy
Karkonosze zimą | nowakacje - blog podróżniczy

Tym razem idzie się znacznie lepiej – nie sypie, nie wieje i można podziwiać piękny, zimowy krajobraz w pełnej okazałości. Chociaż trwa to znacznie dłużej niż w niezimowych warunkach, bo zapadamy się w śniegu nawet po kolana.

Karkonosze zimą | nowakacje - blog podróżniczy
Karkonosze zimą | nowakacje - blog podróżniczy

Po 30 minutach docieramy do Schroniska Samotnia, które pięknie wyłania się z mlecznego puchu.

Schronisko Samotnia | nowakacje - blog podróżniczy

Największe wrażenie robi jak zwykle Mały Staw 🙂 Tylko tym razem jest nieskończenie biały.

Płotki, ławki i słupki wyglądają malowniczo otulone śnieżnymi zaspami.

Budynek schroniska natomiast otacza szpaler sopli lodowych.

Schronisko Samotnia | nowakacje - blog podróżniczy

Zamawiamy herbatę, którą ogrzewamy się na ośnieżonych ławkach na zewnątrz delektując się pięknymi widokami. I ruszamy dalej.

Idziemy powoli w dół, odkrywając tropy zwierząt, obserwując coraz to zmieniające się otoczenie a także warunki pogodowe.

Karkonosze zimą | nowakacje - blog podróżniczy

Około 14 schodzimy do Karpacza i łapiemy busa do Jeleniej, gdzie zatrzymujemy się na posiłek w zupełnie bezśnieżnym mieście. Przed 17 wsiadamy do pociągu do Wrocławia.

Ta wyprawa zostanie nam na długo w pamięci. A do Odrodzenia jeszcze wrócimy 🙂