Spływ Kwisą | blog podróżniczy | NOWAKACJE

Spływ Kwisą

Dwa dni pontonem dziką rzeką.

Spływ Kwisą – dwa dni pontonem dziką rzeką.

Ławszowa – Świętoszów – Kwisa Trzebów – most kolejowy nad Kwisą Żelisław

czas: 2 dni

termin: 30.07.2020 – 31.07.2020

Spływ Kwisą na pontonie i nocleg na łonie natury – taki pomysł na kontakt z przyrodą pojawił się już na następny weekend po naszym spontanicznym wyjeździe do Pragi. Dzikie meandry Kwisy, czysta woda oraz aktywny relaks w zupełnym odosobnieniu zachwyciły nas i dały energii na długi czas.

Dzień 1 | Ławszowa – Świętoszów

Spływ Kwisą organizujemy sami. Wynajmujemy ponton telefonicznie i w południe meldujemy się na przystani Pont-Car w Ławszowej. Do pontonu ładujemy namiot, materace, śpiwory, zapas jedzenia, picia, turystyczną kuchenkę, garnek a także kawiarkę. Jest środek wakacji, piękna letnia pogoda i ekscytacja nową przygodą. Dzieciaki zapinamy w kapoki, łapiemy za wiosła i ruszamy!

Spływ Kwisą | blog podróżniczy | NOWAKACJE

Pierwszy odcinek jest dość łatwy – rzeka jest szeroka bez większych niespodzianek, woda wystarczająco głęboka a nauka wiosłowania w odpowiednim kierunku idzie nie najgorzej. Po 3 km robimy jednak przystanek na Meandrach Kwisy, gdzie można łatwo dobić do brzegu i odpocząć na piaszczystym kawałku brzegu. Zaparzamy kawę a dzieciaki pluskają się w lodowatej wodzie.

Po godzince wiosłujemy dalej. Spokojnie, bez napięcia, czasami szybciej a czasami wolniej. Obserwujemy z zachwytem dziką przyrodę, mieniące się w słońcu wodne rośliny, zarośnięte gęsto bujną zielenią brzegi, rwący bieg czystej rzeki. Wokół słychać tylko ptaki, owady i szum wody.

blog podróżniczy | NOWAKACJE

Płynie się dość łatwo, chociaż trzeba cały czas sprawnie manewrować wiosłami. Czasami trzeba wyminąć wystający z wody konar albo przepłynąć pod pochylonym nad rzeką drzewem.

Po kolejnych 4 km robimy postój na obiad. Mimo iż jego standard jest turystczny, smakuje wyśmienicie! Ruszamy dalej. Jest już po 18 więc przyspieszamy, żeby zdążyć zrobić plan przed zmrokiem i znaleźć miejsce na nocleg.

Spływ Kwisą | blog podróżniczy | NOWAKACJE
Spływ Kwisą | blog podróżniczy | NOWAKACJE

Świętoszów

Dopływamy do Świętoszowa i tu wiemy, że trzeba będzie przenieść ponton. Wpływamy na zalew przy zaporze, podpływamy do zapory i przekonujemy się, że tutaj nie da się przedostać dalej. Zawracamy na główny szlak i dopiero przy moście drogowym, przed elektrownią wodną, przenosimy ponton na drugą stronę. Następny kawałek jest bardzo płytki i naszą „łódź” musimy trochę popchać po piachu. Jak już wypływamy na głębszą wodę rozglądamy się za miejscem na nocleg. Jakieś 2 km za Świętoszowem widzimy ładny zagajnik i kawałek niezbyt zarośniętego brzegu – przybijamy.

Spływ Kwisą | blog podróżniczy | NOWAKACJE

O 20:30 mamy już rozbity namiot i przygotowane spanie. Rozpalamy małe ognisko, smażymy chleb i kiełbasy. Gdy zapada zmrok wtulamy się w śpiwory i słuchamy ciszy lasu na dobranoc.

Dzień 2 | Świętoszów – Żelisław

Z namiotu zwlekamy się dopiero po 8, ale na zewnątrz świeci pięknie słońce, jest cicho, ciepło i zielono. Wspaniały poranek! Śniadanie, kawa, mycie zębów i zwijamy cały majdan. Zabieramy oczywiście śmieci i staramy się nie zostawić po sobie żadnego śladu.

Spływ Kwisą | blog podróżniczy | NOWAKACJE
Spływ Kwisą | blog podróżniczy | NOWAKACJE
Spływ pontonem | blog podróżniczy | NOWAKACJE
Spływ pontonem | blog podróżniczy | NOWAKACJE

O 11 wodujemy ponton i ruszamy. 15 minut później dopływamy do ruchomego jazu wodnego w Łozach i musimy przenieść ponton bokiem. Jest przygoda!

Spływ Kwisą | blog podróżniczy | NOWAKACJE

Ta część Kwisy wydaje się jeszcze bardziej dzika i piękna. Więcej jest przeszkód wystających z wody, momentami jest wąsko lub płytko i ponton trzeba trochę przepychać. Ale za to nie ma nudy. Otaczająca nas z każdej strony nieokiełznana zieleń jest niesamowita. To wspaniałe, że takie naturalne miejsca są wciąż jeszcze wokół nas.

Około 13 robi się gorąco. Jesteśmy trochę zmęczeni więc znajdujemy fajne miejsce na postój i odpoczywamy chwilę chlapiąc się w zimnych wodach Kwisy.

Spływ Kwisą | blog podróżniczy | NOWAKACJE

Kwisa Trzebów

Po godzinie płyniemy dalej. Około 16 zbliżamy się do jedynej na trasie przystani pełnej ludzi. Okazuje się, że to Kwisa Trzebów, gdzie teoretycznie powinniśmy zakończyć naszą eskapadę, ale zanim się orientujemy że to tu niespodziewanie przeskakujemy – ku uciesze dzieciaków – przez podwójną szumiącą kaskadę wodną! He, he!

Trudno. Nie ma jak zawrócić, płyniemy dalej. Robi się dziko i mrocznie. Po drodze nie widać żadnego dogodnego wyjścia na brzeg. Robi się trochę nerwowo, nie ma zasięgu i nie wiadomo ile jeszcze potrwa zanim gdzieś zacumujemy. W końcu, po konsultacji z miejscowym wędkarzem, dobijamy szczęśliwie do brzegu pod mostem kolejowym w Żelisławiu… Tu udaje nam się skontaktować z właścicielką pontonu, która jest na nas trochę zła za tą samowolkę ale po pół godzinie odbiera swoją własność. A my bierzemy plecaki, namiot i dochodzimy do najbliższego skrzyżowania w Żelisławiu skąd odbiera nas samochód.

A tak wyglądały nasze dzieci na końcu wycieczki 🙂 Przepłynęliśmy 28 km pontonem. Ramiona bolały nas jeszcze przez tydzień ale był to doskonale spędzony czas! I na pewno powtórzymy jeszcze kiedyś spływ Kwisą albo inną rzeką bo bardzo nam się podobało.